Strona główna » Wiadomości » Omówienia orzeczeń » Belgijski, nie polski sąd zdecyduje, czy matka wróci z dzieckiem do Polski

Belgijski, nie polski sąd zdecyduje, czy matka wróci z dzieckiem do Polski

02.07.18

O tym, czy matka dziecka urodzonego w Belgii, faktycznie sprawująca nad nim opiekę, będąca w konflikcie z belgijskim ojcem dziecka, może wrócić z dzieckiem do Polski, zadecyduje sąd belgijski a nie polski - orzekł w czwartek Trybunał Sprawiedliwości UE. A ten, inaczej niż zazwyczaj polskie sądy, rozstrzygnie pewnie sprawę na korzyść ojca, który nie zgadza się na rozstanie z córką.

articleImage: Belgijski, nie polski sąd zdecyduje, czy matka wróci z dzieckiem do Polski fot. Thinkstock

Sprawa (C-512/17) dotyczyła polskiej obywatelki, która od 2005 r. przebywa w Brukseli, gdzie pracuje jako urzędnik mianowany w organach UE. W Belgii Polka poznała obywatela tego kraju, z którym zamieszkała w 2014 roku. Z ich związku w 2015 roku urodziła się córka, mająca podwójne obywatelstwo, polskie i belgijskie. W 2016 r. matka dziecka i jej partner rozstali się i od tej pory mieszkają w osobnych mieszkaniach w Brukseli. Matka mieszka z dzieckiem i za jej zgodą ojciec dziecka widuje swoją córkę raz w tygodniu. Matka i dziecko od początku utrzymywali kontakty z Polską i polskim otoczeniem: oboje wielokrotnie przebywali w Polsce, dzieckiem opiekowała się najpierw polska opiekunka, potem babcia, oboje są zameldowani również w Polsce, matka jest właścicielką mieszkania w Poznaniu, a dziecko mówi i rozumie głównie w języku polskim.

Postępowanie przed sądami krajowymi

Spór między matką a ojcem dziecka powstał, gdy matka zadeklarowała wolę osiedlenia się wraz z córką na stałe w Polsce, czemu sprzeciwił się jej były partner. W konsekwencji, matka zwróciła się do Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto najpierw o ustalenie, że miejscem zamieszkania jej córki będzie każdorazowe miejsce zamieszkania matki, a w późniejszym czasie o wyrażenie zgody na wyjazd córki do Polski. Polski sąd odrzucił pierwszy wniosek z uwagi na brak jurysdykcji sądów polskich do rozpoznania sprawy. Uznał on, że skoro matka mieszka i pracuje w Brukseli, a jej partner mieszka również w tym mieście, miejscem zwykłego pobytu dziecka jest Belgia. W rezultacie zgodnie z art. 8 ust. 1* rozporządzenia nr 2201/2003 dotyczącym jurysdykcji oraz uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej jurysdykcję do orzeczenia w sprawie odpowiedzialności rodzicielskiej względem dziecka mają sądy belgijskie. Okoliczność, że matka często odwiedza wraz z dzieckiem rodzinę w Polsce oraz że jest ona tu właścicielką nieruchomości, nie zmieniają tej sytuacji.

Z decyzją Sądu Rejonowego w Poznaniu nie zgodził się Sąd Okręgowy w tym mieście, do którego matka dziecka wniosła zażalenie. Zdaniem SO w momencie złożenia tego wniosku miejscem zwykłego pobytu dziecka była Polska, o czym, jak wnioskuje SO z orzecznictwa TSUE (sprawa Mercredi, C‑497/10 PPU), decyduje miejsce, z którym dziecko wykazuje pewną integrację ze środowiskiem społecznym i rodzinnym, a tu dziecko wykazywało silny związek z polską kulturą i tradycją.

W następstwie uchylenia pierwotnego postanowienia o odrzuceniu wniosku sprawa trafiła ponownie do SR. W międzyczasie, belgijski partner matki wszczął kroki prawne w przedmiocie odpowiedzialności rodzicielskiej względem córki, czego skutkiem było wydanie przez belgijskiego prokuratora w stosunku do dziecka decyzji o zakazie opuszczania Belgii.

Pytanie prejudycjalne

SR postanowił skierować sprawę do TSUE, do którego zwrócił się o ustalenie, czy o losie matki i dziecka powinien zadecydować sąd w Polsce czy w Belgii. O tym, który z tych sądów jest właściwy dla tej sprawy, zadecydować miała wykładnia pojęcia „miejsca zwykłego pobytu dziecka” w rozumieniu art. 8 ust. 1 rozporządzenia nr 2201/2003.

Możliwe były w tym zakresie dwa stanowiska. Zgodnie z pierwszym, miejsce zwykłego pobytu dziecka powinno być ustalane z uwzględnieniem wyłącznie więzi integracyjnych powstałych poprzez rodzica, który na co dzień faktycznie sprawuje pieczę nad dzieckiem. Z tej perspektywy decydujące byłyby związki dziecka z Polską. Zgodnie z drugim stanowiskiem o miejscu zwykłego pobytu dziecka decyduje fakt, że dziecko przebywa w danym państwie na co dzień, że rodzic faktycznie sprawujący nad nim pieczę jest zatrudniony w tym państwie, że dziecko korzysta tam z pomocy medycznej oraz że drugi rodzic, z którym dziecko utrzymuje stałe kontakty, jest obywatelem tego państwa i ma w nim miejsce zwykłego pobytu.

Wyrok TSUE

W swoim wyroku TSUE przychylił się do drugiego stanowiska, wyraźnie odrzucając pierwszy pogląd. Zdaniem TSUE miejsce zwykłego pobytu dziecka w rozumieniu art. 8 ust. 1 rozporządzenia nr 2201/2003 należy odnieść do miejsca, w którym faktycznie znajduje się centrum życiowe dziecka, a to, ponieważ dziecko od chwili narodzin do momentu rozstania jego rodziców zamieszkiwało wraz z nimi w Brukseli, matka wciąż przebywa tam z dzieckiem na co dzień i wykonuje tam działalność zawodową, a ojciec mieszka i utrzymuje stałe kontakty z dzieckiem również w tym mieście, znajduje się w Belgii a nie w Polsce. Co prawda, TSUE swoim zwyczajem stwierdził, że to sąd polski ostatecznie określi, na podstawie zbioru spójnych okoliczności faktycznych, gdzie znajdowało się to centrum w momencie złożenia wniosku dotyczącego odpowiedzialności rodzicielskiej względem dziecka, ale wskazówki dla polskiego sądu występującego z sądem prejudycjalnym są jednoznaczne.

Co dalej?

Dalsze losy matki z dzieckiem wydają się być zatem przesądzone. Polski sąd przekaże teraz sprawę do sądu w Belgii, który nie pozwoli raczej na powrót matki z dzieckiem do Polski, jeżeli ojciec nie wyrazi na to zgody.

______________________

* Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu.

Rafał Bujalski 02.07.18
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE