Strona główna » Wiadomości » Omówienia orzeczeń » NSA nie poparł stanowiska I prezes Sądu Najwyższego, która musi ujawnić dane

NSA nie poparł stanowiska I prezes Sądu Najwyższego, która musi ujawnić dane

31.07.17

W dwóch sprawach o udostępnienie informacji publicznej, pierwsza prezes Sądu Najwyższego nie miała racji. Jest zatem zobowiązana przez sąd administracyjny do ujawnienia danych kancelarii prawnej, która składała pisma do Trybunału w jego imieniu, a także numerów telefonów i rejestracji aut służbowych.

articleImage: NSA nie poparł stanowiska I prezes Sądu Najwyższego, która musi ujawnić dane Fot. Flickr/jaime.silva/Źródło - jaime.silva's photostream /Lic. CC by

Dziennikarz Ryszard Z. złożył wniosek do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego o udostępnienie istotnych informacji publicznych. Miały to być zestawienia w formie elektronicznej, takich danych jak: zawarte umowy cywilno-prawne, ich daty, płatności, podmioty będące stronami i ich siedziby, wykaz służbowych telefonów komórkowych, a także miesięczne rachunki za połączenia z ostatnich dwóch lat, wykaz służbowych aut, wykaz płatności służbowymi kartami kredytowymi i wydatki posiadaczy w latach 2012-2014 oraz wykaz wyjazdów zagranicznych. Te ostatnie dane miały być połączone z podaniem daty i celu podróży, jej kosztów oraz osób wyjeżdżających.

Kto redagował pisma do TK?
W drugiej sprawie wnioskodawcą był Karol B., który wniósł o przesłanie mu skanu umowy podpisanej przez I prezesa SN z kancelarią prawną, która składała pisma do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności ustawy o dostępie do informacji publicznej o sygnaturze K 58/13. Pierwsza prezes twierdziła, że żądana informacja narusza prywatność osoby fizycznej i nie jest informacją publiczną.

WSA: była bezczynność
Wnioskodawcy złożyli do sądu I instancji skargi na bezczynność organu.
WSA w Warszawie w obu tych sprawach stwierdził przewlekłość postępowania i nakazał I prezesowi Sądu Najwyższego udostępnienie informacji, podjęcie decyzji odmawiającej lub żądanie od wnioskodawcy wykazania ważnego interesu publicznego. Zdaniem WSA Prezes SN nie przestrzegał należycie ustawy o dostępie do informacji publicznej. I w terminie 14 dni zobowiązał go do rozpatrzenia wniosku Ryszarda Z.
Także w sprawie Karola B. sąd stwierdził zasadność skargi na przewlekłość postępowania. Żądana informacja była informacją publiczną i podlegała udostępnieniu, gdyż dotyczyła majatku publicznego ( zgodnie z art. 6 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Zarzuty kasacyjne prezesa SN
Skargi kasacyjne w oby sprawach opierały się na podobnych zarzutach. Pełnomocnik I prezesa dr hab. Małgorzata Wrzołek-Romańczuk podnosiła argument o nieważności postępowania przed WSA, gdyż sąd administracyjny nie jest właściwy, by rozsądzać o działaniach I prezesa SN.
Drugi argument kasacji to, że sąd I instancji nie odniósł się do wniosku o odrzucenie skargi, a trzeci - żądane informacje nie należą do sfery publicznej, tylko są sprawą prywatną osób fizycznych, a co więcej ujawnienie ich, w wypadku sędziów może być niebezpieczne. Ponadto numery telefonów nie świadczą o funkcjonowaniu sądów.
- I Prezes nie pozostaje w bezczynności, gdyż wysłała do Ryszarda Z. pismo, by ten doprecyzował, o jakie dane mu chodzi. Jednak wnioskodawca nie odpowiedział na list, tylko złożył skargę do sądu - mówiła pełnomocnik. - Prawo nie daje więc szansy organowi na wyjaśnienie szczegółów sprawy, nie ma szans na dialog ze skarżącym - dodała dr Wrzołek.
Dr Wrzołek-Romańczuk zarzuciła też sądowi naruszenie Konstytucji RP, a zwłaszcza art. 61 ust. 1 i 2, który mówi, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
Żądane informacje nie są dokumentami - twierdziła I prezes.

NSA oddala kasację
Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że skargi I prezesa SN są niezasadne. Prawda jest, że ustawa o dostępie do informacji publicznej nie daje organowi wiele czasu na odniesienie się do wniosków. Jednak celem ustawy było zapewnienie jak najszybszej informacji. Ustawa daje organowi 14 dni na podjęcie decyzji, a zatem I prezes SN była w zwłoce. Jeśli sprawa jest trudniejsza to organ ma 2 miesiące, ale wtedy musi zawiadomić o sposobie i terminie załatwienia wniosku.
I prezes SN mogła stwierdzić decyzją, że uznaje iż nie mamy do czynienia z informacją publiczną od razu, albo, że to informacja przetworzona i wtedy mogłaby zażądać wykazania interesu społecznego od wnioskodawców - tłumaczyła sędzia Małgorzata Pocztarek. Według art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, uzyskanie tego typu informacji jest możliwe lecz musi być wskazany istotny interes publiczny.
W podobnej sprawie dotyczącej prezesa NSA uznano, że numery telefonów i rejestracje aut służbowych oraz wyjazdy służbowe są informacją przetworzoną. Skargę na prezesa NSA sąd I instancji oddalił. Prezes bowiem właściwie zakwalifikował żądaną informację jako przetworzoną i nawiązał do istotnego interesu publicznego. Przetwarzanie się wobec tego wydłużyło, ale skarga na bezczynność organu okazała się niezasadna ( wyrok z 16 marca 2014 r. sygnatura akt II SAB/Wa  617/14).

Luka w systemie
Natomiast co do ujawnienia umowy I prezes SN z kancelarią prawną, to NSA przyznał, że zakres udostępnienia informacji, a zwłaszcza anonimizacja danych osobowych powinna być określona w ustawie. Ale nie jest i powstaje luka w ustawodawstwie. Zgodnie z art.61 ust. 4 Konstytucji tryb udzielania informacjio działalności oragnów włądzy oraz osób pełniących funkcje publiczne określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.
Ta dyspozycja nie została wypełniona przez ustawodawcę, nie uchwalono bowiem ustawy, która mówiłaby o sposobie zaczerniania danych osobowych w tym danych wrażliwych, znajdujących się w dokumentach urzędowych.

Wobec tego organ ponosi ryzyko, że kontrahent pozwie go do sądu cywilnego  z racji naruszenia tajemnicy kontraktowej - dodała sędzia Pocztarek.

Sygnatura akt I OSK 1898/15, I OSK 2916/15 wyroki z 28 lipca 2017 r.

Zobacz wszystkie materiały pochodzące z: SN
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE