Strona główna » Wiadomości » Omówienia orzeczeń » Poznań: małżeństwo adwokatów wynegocjowało sobie kary za udział w oszustwie

Poznań: małżeństwo adwokatów wynegocjowało sobie kary za udział w oszustwie

28.11.17

Na 2 lata bezwzględnego więzienia skazał we wtorek poznański sąd adwokata Jakuba B., zaś jego żonę Annę na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Małżeństwo prawników dokonało m.in. oszustwa przy sprzedaży nieruchomości na ponad 3 mln zł.

articleImage: Poznań: małżeństwo adwokatów wynegocjowało sobie kary za udział w oszustwie fot. Thinkstock

Wymierzona kara jest efektem ugody sądowej.

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zarzuciła adwokatom m.in. popełnienie przestępstw oszustwa i prania brudnych pieniędzy. Zawiadomienie w tej sprawie złożył pokrzywdzony Grzegorz Kozłowski, który był właścicielem nieruchomości w jednej z podpoznańskich miejscowości, a którą postanowił sprzedać. Przedsiębiorca dotarł do prawnika B., który miał się specjalizować w obsłudze transakcji sprzedaży nieruchomości, zwłaszcza komercyjnych.

W praktyce, pokrzywdzony miał sprzedać nieruchomość na rzecz spółki kontrolowanej kapitałowo przez B., a następnie B. miał sprzedać nieruchomość za wyższą cenę innej spółce, z uwzględnieniem swojej prowizji. Takie rozwiązanie, zdaniem prokuratury, zostało narzucone pokrzywdzonemu ze wskazaniem, że w przeciwnym wypadku transakcja nie dojdzie do skutku. W rzeczywistości adwokat wprowadził w błąd pokrzywdzonego co do mechanizmu sprzedaży nieruchomości.

Spółka adwokatów kupiła od przedsiębiorcy działkę za 5,5 mln zł. Zapłaciła mu ponad 2 mln zł. Pozostałe 3,2 mln zł miała przekazać po odsprzedaniu ziemi francuskiemu inwestorowi. Przedsiębiorca nie dostał pieniędzy, gdy działkę ostatecznie sprzedano, bo jak twierdził adwokat B., kilka dni wcześniej spółka pośrednicząca w transakcji zmieniła właściciela. Przedsiębiorca zgłosił oszustwo. Małżeństwo zostało zatrzymane; adwokat trafił do aresztu.

Zdaniem prokuratury, małżeństwo B., chcąc uniemożliwić stwierdzenie przestępczego pochodzenia pieniędzy, nabyło za nie nieruchomość i samochód.

Oskarżeni przyznali się w sądzie do popełnienia przestępstwa i przeprosili pokrzywdzonego. W ubiegłym tygodniu złożyli także wniosek o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie kary łącznej: dla Jakuba B. - 2 lat więzienia oraz zakaz wykonywania zawodu przez okres 6 lat, dla jego żony – 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Ponadto, oboje zobowiązali się w złożonym wniosku do solidarnego naprawienia szkody w wysokości 950 tys. Każde z nich ma także zapłacić grzywnę w wysokości 15 tys. zł i pokryć koszty sądowe.

Poznański sąd przychylił się we wtorek do tego wniosku. Sędzia Michał Ziemniewski uzasadniając wyrok podkreślił, że „sąd nie miał wątpliwości co do sprawstwa i winy obojga oskarżonych”.

„Rzadko się zdarza, żeby jako osoby oskarżone stawały osoby, które z reguły są po drugiej stronie barykady. Rzadko jest tak, żeby przedstawiciele zawodu, który w jakiś sposób związany jest z wymiarem sprawiedliwości nadużył zaufania zarówno publicznego, jak i zaufania innych osób (…) Na takich osobach spoczywa nie tylko szczególna odpowiedzialność, ale i szczególny obowiązek dbania i przestrzegania porządku prawnego” – mówił.

Jak dodał, „te wszystkie okoliczności wskazują, że osoby takie powinny być w myśl prewencji generalnej, w przypadku uznania winy i sprawstwa, skazywane na kary wyjątkowo surowe. Kary takie, aby nie tylko uświadomić innym członkom społeczeństwa, że popełnianie przestępstw się nie opłaca, ale również, że nadużycie tego zaufania społecznego, nadużycie zawodu zaufania publicznego skutkować musi surową reakcją ze strony organów państwa” – podkreślił.

Sąd uchylił jednak we wtorek tymczasowy areszt Jakubowi B., w którym mężczyzna przebywał przez 8 miesięcy. Ten okres zaliczył mu w poczet zasądzonej kary.

Wydany we wtorek wyrok nie jest prawomocny.

Pokrzywdzony Grzegorz Kozłowski powiedział we wtorek mediom, że nie jest usatysfakcjonowany orzeczeniem sądu, ale jego obecna sytuacja jest tak trudna, że „wolał przystać na cokolwiek niż nic”. Strony procesu, ze względu na zawartą w porozumieniu klauzulę tajności, nie chciały zdradzać szczegółów porozumienia, w szczególności tego, jaką ostatecznie kwotę małżeństwo zwróci pokrzywdzonemu.

„Na tym etapie nie widziałem innych możliwości; mam rodzinę, muszę jakoś funkcjonować. (…) To są już dwa lata, ja jestem już niewiarygodny dla nikogo, nawet dla rodziny. Nawet dla dziecka, które pyta: tato, kiedy cokolwiek, oprócz połowy bułki – a nie całej” – mówił.

Jak dodał, zwrócił się do prawników, bo mieli dobrą opinię, „on występował w telewizji, napisał książkę, jak to trzeba postępować słusznie, na stronach internetowych znakomite recenzje. To jest tragedia, to jest wielkie oszustwo” – zaznaczył.

Jego zdaniem oboje adwokaci powinni być dożywotnio wykluczeni z zawodu. „Nikomu bym nie życzył, żeby kiedykolwiek, nawet za 6 lat trafił pod skrzydła, pod opiekę prawną tych państwa” – zaznaczył Kozłowski. „Tylko oni wiedzą co zrobili i tylko ja wiem, ile musiałem przejść, żeby doprowadzić do tego, żeby się przyznali” – dodał. (PAP)

autor: Anna Jowsa

 

PAP 28.11.17
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE