Strona główna » Wiadomości » Opinie » Prezes „Iustitii”: roszady kadrowe pogłębiają chaos w sądach

Prezes „Iustitii”: roszady kadrowe pogłębiają chaos w sądach

09.01.18

Kolejne dymisje i nominacje w sądach służą tylko wymianie prezesów na „swoich” i w żadnym razie nie wpłyną na usprawnienie wymiaru sprawiedliwości – ocenia prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

articleImage: Prezes „Iustitii”: roszady kadrowe pogłębiają chaos w sądach Platforma Obywatelska RP - CC BY-SA 2.0

Czytaj: Minister odwołał prezesów w kilku kolejnych sądach>>

Krzysztof Sobczak: W kolejnej grupie sądów minister sprawiedliwości wymienił prezesów. To uzasadnione decyzje, nowi prezesi będą lepsi?
Krystian Markiewicz:
No cóż, mamy kilka kolejnych „najgorszych sądów”, by minister miał pretekst do odwołania ich prezesów. Bo w kolejnych komunikatach resortu czytamy o sądach mających najgorsze w Polsce wyniki. Minister sprawiedliwości w ten sposób realizuje swoją politykę, czyli skorzystania dopóki może, a może do połowy lutego, z wszechwładzy w sądach, jaką daje mu nowa ustawa o ustroju sądów powszechnych. A chodzi o wymianę prezesów na swoich. A kolejne decyzje pokazują, że te nominacje nie są ani przemyślane ani dobrze przygotowane. Świadczą o tym między innymi rezygnacje z dopiero co otrzymanych awansów.

Ktoś jest powołany na prezesa i jest tym zaskoczony? Bez jego wiedzy to nastąpiło?
W wielu przypadkach chyba tak jest, skoro po paru dniach taka osoba ogłasza rezygnację. Z niektórymi z kandydatów chyba nie konsultowano tych propozycji. O czymś takim można chyba ostatnio mówić w przypadku Olesna, gdzie po kilku dniach prezes zrezygnował. Albo jak w Słupsku, gdzie sędziowie nie chcą współpracować w nowym kierownictwem i doszło do rezygnacji całego kolegium sądu. Sędziowie nie godzą się na takie praktyki. W kolejnych sądach zgromadzenia sędziów przyjmują tego typu uchwały. A niektórych sądach po prostu nie udaje się powołać nowych prezesów. Na przykład Sąd Apelacyjny w Katowicach, jeden z największych i najważniejszych sądów w Polsce, już od ponad dwóch miesięcy nie ma ani jednego z wiceprezesów. Prezesa minister powołał, ale na stanowiska jego zastępców nie ma chętnych.

Ale w Krakowie, po kilku tygodniach od odwołania prezes Sądu Okręgowego Beaty Morawiec, jest już nowa prezes.
No cóż, w końcu udaje się znaleźć jakiegoś kandydata. Co ważne nie z tego sądu, tylko z innego, ale tak naprawdę to z Ministerstwa Sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwości i osoby z nimi powiązane to obecnie prawdziwa kuźnia talentów, nie tylko na prezesów, ale i szereg innych stanowisk obsadzanych przez MS-PG. W każdym razie faktem jest, że nie ma zbyt wielu chętnych do współpracy z ministrem. Ale trzeba też mieć świadomość, że samo powołanie prezesa jeszcze nie załatwia wszystkiego. Bo jest kwestia, jak będzie się układała współpraca tych nowych prezesów z sędziami. Te protesty i uchwały, o których słyszymy z różnych stron kraju, nie wróżą tu nic dobrego.

W komunikatach publikowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości przy okazji kolejnych dymisji wymieniane są sądy mające najgorsze wyniki w działalności orzeczniczej. A skoro są najgorsze, to powinny być też najlepsze. Słyszał pan jakichś sądach wyróżniających się, których prezesi zostali pochwaleni?
Na razie słyszymy tylko o najgorszych sądach, ale raczej nie należy się spodziewać, że dla przeciwwagi pokazane zostaną te lepsze. Nie należy wierzyć w ten przekaz, że o tych decyzjach decydują jakiekolwiek kryteria merytoryczne.

Nie wierzy pan w te analizy?
Oczywiście, że nie wierzę. Myślę, że najlepiej to ilustruje sytuacja, jaka miała miejsce w Krakowie, gdy trzeba było odwołać prezes Sądu Okręgowego Beatę Morawiec. Najpierw była informacja, że ona jest odwołana, ale decyzja została wstrzymana. Wtedy CBA zatrzymało dyrektorów sądów w związku z zarzutami korupcyjnymi i już odwołano panią prezes. To świetnie pokazuje, że trzeba stworzyć jakikolwiek argument, żeby uzasadniać nim już podjętą decyzję. Albo inny przykład – jeśli jest zły sąd, to dlaczego odwołuje się prezesa, a wiceprezesa nie? Albo przewodniczącego wydziału tak, a jego zastępcy nie, albo odwrotnie.


Ustrój sądów powszechnych. Przepisy z wprowadzeniem>>


No właśnie, dlaczego?
Dlatego, że te argumenty nie mają żadnego znaczenia. Chodzi tylko o to, żeby dokonać określonych zmian kadrowych w sądach i dać stanowiska swoim ludziom. Do tego cała ta sprawa się sprowadza.
A jeśli pan pyta, czy słyszałem pochwały pod adresem „dobrych” sądów, to tak, słyszałem. Ale były one adresowane wyłącznie do tych, którymi kierują już ludzie powołani przez tego ministra, a właściwie przez wiceministra. Słyszałem, jak świetnie pracuje Sąd Okręgowy Warszawa-Praga, a ten drugi warszawski sąd okręgowy źle, gdy jeszcze tam nie wymieniono prezesa i wiceprezesów. To już stało się, więc zapewne wkrótce okaże się, że tu też nastąpiła nagła poprawa?

A to może tak nagle sytuacja się poprawić, bo wymieniono prezesa? Wszystkie parametry były złe, a teraz nagle są dobre?
Oczywiście, że nie może. A najlepszym dowodem na to są dane za ubiegły rok, kiedy efektywność pracy sądów pogorszyła się, rozpatrywanie spraw trwa dłużej, rosną zaległości. To Ministerstwo Sprawiedliwości podało te dane. A przecież przez cały ten rok minister już samodzielnie rządził sądami, a w drugiej połowie roku to miał też nową ustawę i wymieniał prezesów. Czyli ponad dwa lata rządów i wielka klapa. To dlaczego sytuacja pogarszała się? Wielu prezesów już minister powymieniał na swoich, a w tym, na czym ludziom zależy, czyli żeby sądy działały sprawniej, żadnej poprawy nie ma. Minister nie wykręci się już od odpowiedzialności za te wyniki.
No i wyraźnie widać, że te zmiany do niczego dobrego nie prowadzą. A przecież argumentacja dla zmian była taka, że jeśli ludzie domagają się od ministra poprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, to on musi mieć do tego narzędzia. No to ma te narzędzia, a poprawy nie widać. Niech minister pokaże teraz, że ta ogromna władza nad sądami, jaką dostał, przyniesie poprawę. No i za to, co działo się w ubiegłym roku też musi wziąć odpowiedzialność.

Może w tym roku zacznie się poprawa?
Może, ale ja w to nie wierzę. To, co teraz dzieje się w sądach, zmierza raczej do chaosu niż do poprawy. To są tylko roszady kadrowe, które negatywnie odbiją się na pracy nie tylko sędziów, ale całych zespołów sądów. Kompetencji i dobrej woli zmian w porozumieniu ze środowiskiem i konsultacjach społecznych nie da się zastąpić rewolucyjnym gniewem, pr-wskimi sztuczkami i czystkami kadrowymi. A skutki tego odczują wszyscy, którzy mają coś do załatwienia w sądzie. Nie ma i raczej nie będzie ani przyspieszenia pracy sądów, ani poprawy transparentności. Spodziewam się wręcz pogorszenia w tych dziedzinach.

Czytaj: Wiceszef MS: wymiana prezesów sądów będzie kontynuowana>>
 

Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

zaastepstwo.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE