Strona główna » Wiadomości » Opinie » Słodkie owoce zatrutego drzewa

Słodkie owoce zatrutego drzewa

17.07.17

W ostatnim czasie pojawiają się opinie, że w prawie polskim obowiązuje, także w sądowym postępowaniu cywilnym, zakaz przedstawienia dowodu uzyskanego w sposób sprzeczny z prawem. To pogląd wadliwy dogmatycznie, zgubny systemowo i prowadzący na bezdroża - pisze adw. Robert Rykowski.

articleImage: Słodkie owoce zatrutego drzewa fot. Thinkstock

Przede wszystkim należy sięgnąć do myśli prawnej, która leży u podstaw rozważań na ten temat. Chodzi o przyjętą na gruncie prawa Stanów Zjednoczonych Ameryki tzw. teorię „owoców zatrutego drzewa” (Fruits Poisonous Tree Doctrine), która stanowi oryginalne rozwiązanie amerykańskiej myśli i praktyki prawniczej, wypracowane zresztą na gruncie reguły wyłączania dowodów (exclusionary rule). Zgodnie z nią sąd ma obowiązek wyłączyć z postępowania dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem (stają się one owocami zatrutego drzewa). Jednakże – i to warte jest podkreślenia – teoria ta: (i) po pierwsze co do zasady obowiązuje tylko w zakresie postępowań karnych i tylko w niewielkim zakresie jest przenoszona tam na grunt postępowań cywilnych oraz (ii) po drugie swoje źródło ma w ustanowieniu ograniczeń dla władz publicznych w pozyskiwaniu dowodów w sposób niezgodny z prawem i tym samym nie odnosi się do działań innych podmiotów prawa; stanowi tym samym rodzaj gwarancji praw jednostki wobec władz publicznych.

Czytaj:  RPO pyta, czy sądy mogą korzystać z nielegalnie zdobytych dowodów>>

Różne regulacje w kontynentalnej Europie
W państwach kontynentalnej kultury prawnej problematyka pozyskiwania dowodów w sposób niezgodny z prawem regulowana jest rozmaicie. W takich krajach jak Grecja czy Portugalia zakaz wykorzystywania dowodów uzyskanych w sposób sprzeczny z prawem wynika wprost z uregulowań konstytucyjnych i odnosi się także do postępowania cywilnego. W innych krajach z kolei (dobrym przykładem są Niemcy) problematyka ta jest przedmiotem namysłu piśmiennictwa oraz jest kształtowana przez orzecznictwo sądowe, co już siłą rzeczy oznacza wielość zapatrywań, które są w tym obszarze formułowane.

Amerykański wzór w Polsce
Polska należy z pewnością do tej drugiej grupy. Jest rzeczą charakterystyczną, że refleksem przyjętej w USA teorii „owoców zatrutego drzewa” jest regulacja zawarta w art. 168a kodeksu postępowania karnego (KPK).  Przepis ten postanawia, że dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 § 1 KK, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności. Widać zatem wyraźnie, że, tak jak w przypadku amerykańskiego pierwowzoru, chodzi w nim o ograniczenia nałożone na władze publiczne. Proces karny – mimo że w sposób bezwzględny obowiązuje w nim zasada prawdy materialnej  (zob. art. 2 § 2 KPK, zgodnie z którym podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne) - nie może stać się instrumentem stosowanym przez organy państwa przeciwko konkretnemu człowiekowi. Chodzi więc o gwarancje procesowe.



Podobne racje przyświecają regulacjom innych ustaw procesowych. Podstawowe zasady postępowania administracyjnego, jak zasada legalności (art. 6 KPA), zasada uwzględnienia interesu publicznego i słusznego interesu obywateli (art. 7 KPA), zasada pogłębiania zaufania do organów państwa (art. 8 KPA) uzasadniają przyjęcie regulacji z art. 75 § 1 zd. 1 KPA, wedle którego jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że zgodnie z art. 61 § 1 KPA postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu, a zgodnie z art. 77 § 1 KPA nawet w przypadku postępowania wszczętego na żądanie strony, to organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy, jest oczywiste, że organ administracji nie może – właśnie z uwagi na podstawowe zasady postępowania administracyjnego – prowadzić postępowania dowodowego w sposób sprzeczny z prawem. Wedle tych samych reguł należy ocenić regulacje ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – ordynacja podatkowa.

Nie ma uniwersalnej zasady
Jest jednak rzeczą charakterystyczną, że ograniczeń w postępowaniu dowodowym, które zostały wprowadzone do kodeksu postępowania karnego, kodeksu postępowania administracyjnego oraz ordynacji podatkowej, ustawodawca nie zdecydował się zamieścić w ustawie z dnia 30 sierpnia 2002 r. – prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Przepis art. 106 § 3 tej ustawy przewiduje, że sąd może z urzędu lub na wniosek stron przeprowadzić dowody uzupełniające z dokumentów, jeżeli jest to niezbędne do wyjaśnienia istotnych wątpliwości i nie spowoduje nadmiernego przedłużenia postępowania w sprawie, przy czym – zgodnie z art. 106 § 5 tej ustawy – do takiego postępowania dowodowego stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu postępowania cywilnego.

Ten bardzo pobieżny i skrótowy przegląd regulacji obcych i rozwiązań systemowych prowadzi już do pierwszego zasadniczego wniosku: nie ma uniwersalnej zasady, wedle której można przyjąć lub odrzucić dopuszczalność powoływania się na dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem. Każda z procedur kieruje się własnymi celami i podstawowymi zasadami, które nią rządzą. Z kolei rozwiązania przyjęte w innych państwach nie mogą być przyjmowane bezkrytycznie w oparciu o bezrefleksyjną imitację - różne są bowiem kultury prawne poszczególnych społeczeństw i inne ich społeczne potrzeby.

 

Zasada prawdy materialne obowiązuje
Powyższe daje punkt oparcia dla przeprowadzenia analizy regulacji kodeksu postępowania cywilnego (dalej jako „KPC”). Decydujące powinny być podstawowe cele i zasady, na których opiera się to postępowanie. Moim zdaniem kluczowe jest przekonanie, że każde rozstrzygnięcie powinno wynikać z ustalenia zgodnego z rzeczywistością stanu rzeczy. Pomimo licznych zmian, które w ostatnim czasie nastąpiły, zasada prawdy materialnej nadal obowiązuje (ustępstwa na rzecz prawdy formalnej mają charakter daleko idący, niemniej samej zasady prawdy materialnej nie wyłączają – np. art. 3, art. 229 czy art. 230 KPC). Ustalenie prawdziwego stanu rzeczy jest nadrzędnym celem postępowania cywilnego, z tym że w obecnym modelu tego procesu, obowiązek ten złożony został przede wszystkim na strony postępowania, a nie na sąd. Jak to ujął Sąd Najwyższy w  wyroku z dnia 4 stycznia 2007 r. (V CSK 377/06, OSP z. 1/2008, poz. 8): „należy więc z całą mocą podkreślić, że dokonane w minionym piętnastoleciu zmiany w przepisach KPC nie oznaczają rezygnacji z zasady prawdy materialnej. Inny niż w okresie obowiązywania zasady prawdy obiektywnej jest sposób dochodzenia do prawdy. To strony w kontradyktoryjnym procesie mają jej poszukiwać, natomiast sąd ma zadbać o to, aby reguły postępowania obowiązujące przy jej dochodzeniu zostały zachowane. Nie wyklucza to podjęcia inicjatywy dowodowej przez sąd”.  Przepis art. 3 KPC postanawia, że strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody. Dla właściwego zrozumienia tego przepisu konieczne jest dostrzeżenie koniunkcji, którą się one posługuje. Otóż strony powinny  podejmować czynności procesowe zgodnie z dobrymi obyczajami oraz dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek. Oznacza to, że w przekonaniu ustawodawcy nie może zaistnieć sytuacja, w której przedstawienie okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek stanowiłoby jednocześnie działanie strony w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, a tym bardziej w sposób sprzeczny z prawem.

Racje wyższe niż prawda?
Jeżeli zasadę prawdy materialnej uczynimy punktem oparcia dla oceny tego, czy dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem są dopuszczalne czy też nie, to jasne jest, że musiałyby istnieć szczególnie mocne racje, które pozwalałyby powiedzieć, że istnieją inne wartości, wyższego rzędu, których ochrona jest z jednostkowego lub wspólnotowego punktu widzenia ważniejsza, niż oparcie rozstrzygnięcia sądowego na rzeczywistym stanie  rzeczy. Zazwyczaj podnosi się, że taką wartością jest ochrona praw i wolności jednostki, ze szczególnym uwzględnieniem prawa do prywatności (choć jasne jest,  że argument ten nie wyczerpuje wszystkich sytuacji, w których może dojść do uzyskania dowodu w sposób sprzeczny z prawem – nie każde takie uzyskanie będzie się łączyło akurat z naruszeniem prywatności innej osoby). Moim zdaniem jest to zapatrywanie niesłuszne.
Trzeba jednak zauważyć, ze prawo to  znajduje ochronę w przepisach Konstytucji RP, jest więc prawem o wysokiej randze prawnej i społecznej. Przepis art. 47 Konstytucji RP postanawia, że każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Z kolei w aktach prawa międzynarodowego ochrona ta znajduje podstawę w art. 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (dalej jako „Konwencja”), zgodnie z którym każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji, niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.
Niemniej konstytucyjnie legitymowanym celem, który uzasadnia ograniczenie praw i wolności jednostki, w tym jej prawa do prywatności, jest prawo do sądu. Przepis art. 45 ust. 1 Konstytucji RP przewiduje, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Prawo to znajduje umocowanie także w aktach prawa międzynarodowego. Przede wszystkim chodzi tu o art. 6 Konwencji, zgodnie z którym każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym albo o zasadności każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej.

Nie ma dowodów sprzecznych z prawem
Należy także zauważyć, że kodeks postępowania cywilnego sam w sobie nie zna kategorii dowodów sprzecznych z prawem. Kodeks zawiera obszerną regulację postępowania dowodowego (art. 227 – 315 KPC). W ramach tej regulacji istnieją szczegółowo unormowane zasady przeprowadzania poszczególnych dowodów, wśród których znajdują się także poszczególne ograniczenia w korzystaniu z nich. I tak np. w przypadku dowodów z dokumentów do ograniczeń takich należy zaliczyć np. wymogi stawiane dokumentom urzędowym (art. 244 KPC), dokumentom prywatnym (art. 245 KPC), czy związane z przeprowadzeniem dowodu z przesłuchania stron przeciwko osnowie lub ponad osnowę dokumentu obejmującego czynność prawną (art. 247 KPC). Z kolei w odniesieniu do zeznań świadków istnieją m.in. ograniczenia przewidziane w art. 259 KPC, przewidującym wyłączenie pewnych osób od przesłuchania w charakterze świadka,  czy w art. 261 KPC przewidującym prawo odmowy zeznań w przewidzianych w nim sytuacjach. Wszystkie te regulacje traktują o ograniczeniach dowodowych, niemniej żadne z nich nie ustanawia zakazu powoływania się na dowód uzyskany w sposób sprzeczny z prawem.
Jest to zresztą zasadne także z szerszego punktu widzenia. Czym innym jest bowiem uzyskanie dowodu w sposób sprzeczny z prawem, a czym innym wykorzystanie tego dowodu w postępowaniu cywilnym i dokonanie jego oceny (tj. w efekcie ustalenie określonego stanu faktycznego na jego podstawie). Ograniczenia dotyczące dopuszczenia poszczególnych dowodów pozostają w istocie ograniczeniami odnoszącymi się do badania faktów. To właśnie na etapie dokonywania oceny dowodów (a nie zakazów dowodowych) powinna dokonywać się weryfikacja tego, jaką wartość należy przypisać określonemu środkowi dowodowemu, nawet jeżeli został on uzyskany w sposób sprzeczny z prawem.

Niezawisły sędzia decyduje
Ponadto zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Oznacza to również, że nie można w procesie orzekania powoływać się na takie zasady zakazu dopuszczania dowodów, które są pozaustawowe i nieskodyfikowane. Takie zakazy, jako ograniczające konstytucyjne prawo do sprawiedliwego procesu, czyli także do zgodnego z faktami rozstrzygnięcia, powinny być zawarte w ustawie i to z zachowaniem zasady proporcjonalności (art. 31 i 45 Konstytucji RP). Z punktu widzenia ładu konstytucyjnego ważne jest też to, że posłużenie się w procesie orzekania takim pozaustawowym zakazem dowodowym, może doprowadzić do naruszenia innych wartości konstytucyjnie chronionych (zdrowia, wolności, czci itd.), co dałoby w efekcie rezultat sprzeczny z poczuciem słuszności, a więc prowadziło do naruszenia także art. 2 Konstytucji RP.
Wszystko to prowadzi do wniosku, że kodeks postępowania cywilnego nie zabrania skutecznego powoływania dowodów uzyskanych w sposób sprzeczny z prawem. Uważam, że słuszny kierunek temu rozumowaniu nadał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 25 kwietnia 2003 r. (IV CKN 94/01), w którym uznał, że „nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji kwestionowanego przez pozwaną dowodu z nagrań rozmów telefonicznych, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców. Skoro strona pozwana nie zakwestionowała skutecznie w toku postępowania autentyczności omawianego materiału, to mógł on służyć za podstawę oceny zachowania się pozwanej w stosunku do pozwanego i możliwości sformułowania wniosku o nadużywaniu alkoholu przez pozwaną”. Stanowisko judykatury jest jednak chwiejne, o czym świadczą orzeczenia Sądu Najwyższego oraz Sądów Apelacyjnych.
I na koniec jeszcze dwa zastrzeżenia. Po pierwsze z całą pewnością temat ten wymaga dalszej refleksji, w szczególności namysłowi należy poddać to, jakie wartości życia jednostkowego i społecznego powinny podlegać ochronie silniejszej, niż prawo do rozstrzygnięcia w oparciu o rzeczywisty stan faktyczny. Po drugie  do rozważenia pozostaje to, w jakim zakresie w postępowaniu cywilnym można zezwolić organom władzy publicznej na posługiwanie się dowodami pozyskanymi w sposób sprzeczny z prawem (wydaje się, że zasadna byłaby tu daleko posunięta wstrzemięźliwość).

Autor: Robert Rykowski, adwokat, Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych Rykowski & Gniewkowski

17.07.17
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE